(The Hidden Strategy) F6

From OxeyeWiki

Jump to: navigation, search

Wnoszę o ogłoszenie upadłości z powodu trwałej utraty płynności finansowej i zamknięcia działalności. Mój biznes zaczął drastycznie padać – w 2023 roku zarobiłem 349 tys. zł, w 2024 roku 420 tys. zł, w 2025 roku już tylko 159 tys. zł, a w tym roku od stycznia do 8 kwietnia zaledwie 26 tys. zł, po czym firma całkowicie upadła.

W 2025 roku, gdy zyski z firmy drastycznie spadły, nie potrafiłem od razu dostosować swoich wydatków do mniejszych zarobków. Co więcej, ogromnym obciążeniem okazał się wysoki ZUS (ponad 3 tysiące złotych miesięcznie), który musiałem płacić na podstawie bardzo dobrych wyników z poprzedniego, 2024 roku – w sytuacji, gdy bieżący dochód już na to nie pozwalał. Żeby utrzymać firmę na powierzchni i opłacać te składki oraz podatki, zacząłem brać pierwsze pożyczki i chwilówki. W tamtym bardzo stresującym okresie, szukając ucieczki od presji, zdarzało mi się też grać w kasynie (około raz w miesiącu) oraz wysyłać prezenty na TikToku.

W lipcu 2025 roku sprzedałem nieruchomość, którą kupiłem wcześniej, żeby w ten sposób spłacić chwilówki, kredyt hipoteczny oraz uwolnić się od prywatnych pożyczek od rodziny. Po sprzedaży mieszkania zostało mi już tylko kilka pożyczek bankowych i wydawało mi się, że najgorsze mam za sobą i dam sobie radę. Niestety, firma z miesiąca na miesiąc przynosiła coraz gorsze zyski, co szybko zniweczyło te nadzieje.

Mając wtedy jeszcze trochę własnych oszczędności, zdarzało mi się w tym okresie zacząć grać w kasynie, w wyniku czego zdarzało mi się przegrać większą kwotę pieniędzy, a także nieraz wysyłać na TikToku prezenty o wartości około 500 złotych. Do głębokiego zadłużenia i największego kryzysu doprowadziła mnie jednak jedna konkretna noc, kiedy w kasynie przegrałem około 20-30 tysięcy złotych. Od razu po tym zdarzeniu zamknąłem wszystkie konta w kasynach i starałem się już więcej nie grać.

Po tym zdarzeniu firma z miesiąca na miesiąc zaczęła totalnie upadać, a ja wciąż musiałem płacić wysoki ZUS. Żeby móc na bieżąco opłacać te składki oraz podatki, zacząłem zaciągać kolejne kredyty i pożyczki. Gdy przychody z firmy spadły do około 10 tysięcy złotych, a byłem już w małej pętli zadłużenia, po prostu przestałem finansowo wyrabiać – z tych pieniędzy musiałem opłacić ogromny ZUS i podatek, a na spłatę rat i bieżące życie zwyczajnie już nie wystarczało.

Wtedy wpadłem w błędne koło – zacząłem brać jedne pożyczki na spłatę drugich, wciąż wierząc i pracując z nadzieją, że firma w końcu odbije się od dna i wróci do dawnych zysków. Ten stan trwał przez parę miesięcy – pracowałem bez przerwy, ale sytuacja w ogóle się nie poprawiała, a pożyczek z miesiąca na miesiąc przybywało. W pewnym momencie obsługa tych wszystkich zobowiązań zaczęła wynosić około 15 tysięcy złotych miesięcznie lub nawet więcej, co całkowicie przerosło moje możliwości.

Miałem w domu jeszcze około 30 tysięcy złotych oszczędności, a trochę pomogła mi też rodzina. Te oszczędności i pomoc od rodziny topiłem w bieżącej spłacie długów aż do momentu, gdy straciłem absolutnie wszystkie pieniądze. W tamtym okresie, próbując ratować sytuację, niektóre pożyczki brałem wielokrotnie – zdarzało się, że tę samą chwilówkę zaciągałem nawet 6 razy pod rząd, za każdym razem rzetelnie spłacając ją w terminie, zanim ostatecznie straciłem jakąkolwiek płynność.

W tamtym okresie, m.in. na przełomie maja i czerwca, szukając ratunku dla tonącego biznesu, zmuszony byłem sięgać po ostatnie pożyczki i je rollować. Jeszcze w kwietniu na moim koncie pojawiały się większe przepływy rzędu ponad 50-60 tys. zł (pochodzące z wcześniejszych wpływów oraz doraźnej pomocy i środków od rodziny). Był to okres skrajnej desperacji, w którym każda pozyskana złotówka natychmiast znikała na ratowanie działalności i spłacanie pożyczek żeby nie mieć żadnych opóźnień.

Pod koniec, gdy firma przynosiła już zerowe zyski, a ja desperacko próbowałem się odbić i utrzymać płynność, zacząłem topić moje ostatnie oszczędności w bukmacherce – przegrywając nieraz po 500 złotych dziennie. To gwałtownie przyspieszyło utratę wszelkich rezerw i doprowadziło do całkowitego braku spłat. Od prawie trzech miesięcy nie reguluję już żadnych zobowiązań, a w odpowiedzi na to ciągle otrzymuję telefony, pisma windykacyjne oraz wizyty windykatorów terenowych.

Obecnie działalność jest zawieszona od 2 miesięcy. Nie posiadam żadnego majątku ani oszczędności – na koncie zostało mi zaledwie około 200 zł. Nigdy nie miałem samochodu, nie mam też prawa jazdy, co uniemożliwia mi jakąkolwiek sprzedaż składników majątkowych. Zarejestrowałem się w Urzędzie Pracy jako bezrobotny, złożyłem wniosek o zasiłek i aktywnie szukam etatu. Liczę na uporządkowanie sytuacji życiowej i finansowej.

Wszelkie próby restrukturyzacji zadłużenia na własną rękę, zaciągania pożyczek ratunkowych oraz angażowania kapitału prywatnego i pomocy rodziny całkowicie się wyczerpały i nie przyniosły rezultatu z uwagi na całkowity brak jakichkolwiek źródeł dochodu.

Oświadczam, że nie posiadam żadnych nieruchomości, udziałów w spółkach, papierów wartościowych, drogich sprzętów domowych ani innych składników majątku o znacznej wartości, które mogłyby zostać spieniężone w celu zaspokojenia wierzycieli w drodze egzekucji. Jedynym moim zasobem finansowym są szczątkowe środki na rachunku bankowym w kwocie ok. 200 zł.

Personal tools
Namespaces
Variants
Actions
Navigation
Toolbox